Ach mama, makrama

Nastąpiła aktualizacja mojej zielonej ściany – dołączył do niej kolejny kwiat – tym razem Storczyk – falenopsis. Zawiesiłam go przy pomocy kwietnika zrobionego z makramy. Wszystkie nasze mamy to pamiętają. Uwaga:  moda na plecenie rozmaitości ze sznurków powróciła. Przepisów DIY jak zrobić taki kwietnik jest na internecie nieskończona ilość. Mój, to najprostsza wersja: tniemy dłuuugi kawałek sznurka na 8 części, związujemy na dole w supeł, następnie odmierzamy od supełka promień naszej osłonki na doniczkę i związujemy w supełki po dwa sznurki ze sobą. Mamy pierwszą warstwę. Powtarzamy czynność ponownie – związujemy sąsiadujące sznurki ze sobą w supełek zachowując za każdym razem tą samą odległość. Sami decydujemy kiedy przestać – wszystko zależy od tego jak długie kawałki sznurka mamy do dyspozycji. Kwietnik powinien być prawie gotowy – na górze warto go przewiązać wokół metalowego kółka.

U mnie wygląda to następująco:

2016-07-04 11.11.552016-07-04 11.11.392016-07-04 11.11.29

 

Cztery pory roku

4 zdjęcia – 4 pór roku – to samo ujęcie. Zadanie dla mojego syna na cały rok. Na razie jesteśmy przy wiośnie. Prosta i wydawałoby się prymitywna dekoracja białej ściany. Zdjęcia zrobione aparatem typu Polaroid, przyklejone ordynarnie taśmą klejącą typu washi tape. Lubię, gdy jest trochę lapidarnie i niezdarnie.

 

P1190040P1190041P1190043

Zielony telewizor

P1190022

P1190029

P1190024

P1190027

P1190025

P1190026

Przedstawiam Państwu telewizor najnowszej generacji – nie pobiera prądu, relaksuje, a długie wpatrywanie poprawia ostrość obrazu i koi oczy. Czy to możliwe? O tak !

Pomysłów na zagospodarowanie ściany w sypialni przewinęło się sporo. Niektóre wymagały dużej ingerencji w obecny stan, inne łączyły się z dużym nakładem finansowym. To, co od dawna chodziło mi po głowie, to zrobienie czegoś co zrekompensuje mi niezbyt atrakcyjny widok za oknem. Zielona ściana. Ściana pełna roślin – mikrołąka.

Na rynku, można znaleźć kilka ciekawych rozwiązań na utworzenie zielonej ściany. Są między innymi tzw. kieszenie, które wypełnia się ziemią, a następnie sadzi w nich rośliny. Taka instalacja jest bardzo ciężka. Oryginale kieszenie są bardzo drogie, zbudowanie takiej ściany to koszt kilku tysięcy złotych. Tańsze odpowiedniki, które można dostać w internecie – jak sugerują internauci – są wadliwe, bowiem przecieka przez nie woda, dlatego stosowanie takich kieszeni wewnątrz pomieszczeń jest ryzykowne.

Potrzeba matką wynalazków. Marzyło mi się, aby rośliny zwisały z sufitu, dzięki czemu cała kompozycja wyglądałaby lekko. Można by było to zrobić i podwiesić na hakach każdą z osobna, ale gdybym za kilka miesięcy uznała, że potrzebuje jakiejś zmiany, pojawiłby się problem ponownego wiercenia haków w innym miejscu i likwidowania obecnych. To musi być coś, co pozwoli na zmianę koncepcji. I wtedy pomysł z drewnianym kijem, drągiem, zawieszonym nad komodą, na który będę wieszać rośliny w dowolnej konfiguracji i ilości, z możliwością zmiany w każdej chwili.

Za 8m białego sznurka, drewniany drąg i 2 haki zapłaciłam ok. 20 pln. Na tej mini instalacji zawiesiłam rośliny ukorzenione w ziemi, a także zerwane z łąki i wstawione do wody. Muszę przyznać, że o takim widoku po przebudzeniu marzyłam od dawna.

 

 

Zielony klosz

Kolaże

Miał być intensywnie zielony. Miał powstać ze starego klosza. Udało się. Zużyłam na niego wszystkie zakupione sztuczne kwiaty, ale nie powiedziałam mu jeszcze ostatniego zdania. Chwilowo zawisnął w sypialni, ale docelowo ma znależć się nad stołem w jadalni. Mój włąsnorecznie zrobiony klosz do lampy. Tak, tak i jeszcze raz tak!